Skip to content

Witamy wszystkich ludzi marketingu!

Team leaders business concept with people on c...

Serwis Nowoczesny Marketing jest przeznaczony dla wszystkich ludzi marketingu, małych i dużych przedsiębiorstw. Małym firmom, nawet usługowym jednoosobowym poświęcamy dużo uwagi. Jest tu mało teorii, a dużo praktyki.

Jeśli masz sklep, usługi, masz hurtownię, to też tutaj znajdziesz dużo ciekawostek, które będziesz mógł od razu wprowadzać w życie.

Jest dużo ciekawych spostrzeżeń dla dyrektorów, liderów i koordynatorów działów marketingu wielkich i średnich korporacji, menadżerów agencji reklamowych. Są tu ciekawostki, których żadna szkoła nie uczy. Strona jest dla wszystkich, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę i poznać niektóre, trudno dostrzegalne, a oczywiste problemy, jakie spotyka klient w różnych sytuacjach. Staramy się dawać od razu praktyczne rady, jak naprawiać te problemy, jak zwiększać dochód, konkurencyjność, jak zdobyć więcej klientów, czy lepszą oglądalność reklam.

Błędy, jakie czynią ludzie marketingu w świecie usług i produktów dzielą się na te niezamierzone, czyli dokonane nieświadomie oraz te, które zostały dokonane świadomie, ale zaistniały z braku wiedzy, przez zaniedbanie lub wręcz czyste lenistwo (o zgrozo!). „Grzechy Marketingu” jakich się dopuszczają mogą wydawać się małe i powodować znikome straty, ale niekiedy mogą mieć destrukcyjny skutek, nie wyłączając eliminacji z rynku. Nieświadome błędy nie zwalniają z winy ich twórców.

Zachęcamy do komentarzy i wystawiania opinii. Mamy nadzieję, że dużo się nauczycie od nas i będziecie mogli wnikliwiej analizować swoje posunięcia i decyzje w dziale własnego „nowoczesnego marketingu”.

Dlaczego akurat Nowoczesny Marketing? Z bardzo prozaicznego powodu. Żyjemy w czasach nowożytnych i nowoczesnych. Mamy nowy porządek świata, nowe technologie, nowoczesne gadżety i w to wszystko wpleciony jest nowoczesny marketing. Termin Marketing istnieje od kilkudziesięciu lat więc samoistnie jest w swej naturze nowoczesny.

Niech się strzegą ci, którzy robią kardynalne błędy marketingowe bo nie zostawimy na nich suchej nitki. W tym celu publikujemy nazwy firm, obiektów, nazwiska osób, które dopuściły się błędów czy zaniedbań. Czekamy również na Państwa ciekawe spostrzeżenia i sytuacje. Im bardziej drastyczne, tym chętniej je umieścimy w serwisie Nowoczesny Marketing.

Wszystkie posty są pisane i umieszczane w formie blogu. Prosimy o zamieszczanie komentarzy.

Kultural-nie obsłużony

W warszawskiej Galerii Mokotów wchodzimy do sklepu Home&You z akcesoriami dla domu i zastajemy taki oto obrazek: trzej pracownicy stoją w kółeczku i rozmawiają, a dwaj następni kilka metrów dalej stoją wręcz odwróceni od wejścia i gaworzą. Nawet nie zauważyli klientów, którzy weszli. Na dodatek zablokowali dwie alejki, które akurat chcieliśmy odwiedzić, ale… nie chcieliśmy przeszkadzać w konwersacji. Nie przywitali nas ani nie zapytali w czym pomóc. Przeszliśmy po sklepie i po 2-3 minutach wyszliśmy niezauważeni.

Takie obrazki można spotkać w wielu polskich sklepach, na przykład standardem są „zgrupowania pracownicze” w sklepach AGD: Saturn, czy MediaMarkt. Żeby się czegoś dowiedzieć, trzeba stanąć koło nich, jeżeli jeszcze nie widzą klienta to należy chrząknąć albo nawet przeprosić, bo przecież przerywamy rozmowę. Jesteśmy bowiem intruzami, którzy nadużywają ich uprzejmości, cierpliwości i kultura wymaga, żebyśmy przeprosili mości panów w ich ważnej i interesującej rozmowie.

To jest istna patologia. Pracownicy nie umieją pracować bo ich przełożeni nie umieją egzekwować, ponieważ też nie umieją pracować. Na stanowiskach kierowników działów nie są odpowiedni ludzie bo dyrekcja też pewnie nie wie na czym powinna polegać dobra praca. Więc sytuacja jest patowa. Trzeba jeszcze umieć stwierdzić, że „mamy problem” i wpaść na to, żeby na przykład zatrudnić odpowiednią firmę szkoleniową uczącą rzetelnej obsługi klienta.

Może bossowie znają się na rzeczy tylko nie wiedzą, że tak się dzieje w ich królestwie. Przydałoby się, żeby dyrektorzy, prezesi i właściciele odwiedzili czasami ich profit center.  Już królowie w dawnych czasach ubierali się w łachmany, żeby dowiedzieć się jak żyje gawiedź. Król chciał wiedzieć, jakie jego poddani mają problemy. W sklepie natomiast trzeba dbać o standard obsługi klienta. W Europie Zachodniej czy Ameryce taki obrazek byłby nie do pomyślenia. Tam pracownicy nie mogą nawet ze sobą rozmawiać, chyba, że o sprawach zawodowych i tylko wtedy, gdy nie ma na horyzoncie klientów do obsłużenia.

Czy doczekamy się kiedyś sytuacji, kiedy idąc do polskiego sklepu, będziemy obsługiwani po królewsku a nie jak intruzi? Obecnie, zamiast zostać przywitani z uśmiechem, jesteśmy traktowani jak powietrze, albo w najlepszym wypadku mierzeni wzrokiem od stóp do głów. Nieraz przyłapałem się na tym, że nie byłem pewien czy się przesłyszałem, kiedy usłyszałem „dzień dobry”. Ostatnio zadałem sobie trud i w centrum handlowym Blue City w Warszawie policzyłem, że na 27 sklepów, które odwiedziłem tylko w dwóch mnie przywitano.

Alarmująca niewydajność

W badaniach wydajności pracy jesteśmy na szarym końcu za Meksykiem. Ten sam Polak pracujący zagranicą pracuje za trzech a wraca do Polski i zmienia mu się psychika. To tak, jakbyśmy się przesiedli do Malucha i jedziemy 40 na godzinę zamiast 80 (sam jechałem i wiem, że można szybciej jechać). Natomiast, coś się zmienia w myśleniu, nastawieniu i chyba winni są też pracodawcy, że nie umieją ani dobrze organizować miejsca pracy, ani egzekwować wyników. Cały czas pokutuje 50 lat nieróbstwa „czy się stoi czy się leży…”.

Przykładem może być porównanie ekip remontowo-budowlanych w Warszawie i Los Angeles. Narzędzia i materiały mają podobne, a zarobki? Zarobki w Polsce mają… kilkakrotnie wyższe biorąc pod uwagę tę samą robotę. Wycena podobnej pracy w Kaliforni – wyremontowanie całego domu wraz z ogrodem, remontem stolarki, opierzeniem domu, to kwota 4-5 tyś dolarów. W Warszawie za 20 tyś złotych, czyli za ok. 7 tyś dolarów jedynie odmalowałem mieszkanie 115 m2 wraz z kilkoma drobnymi przeróbkami płytek i kawałka ściany. Skąd taka różnica? Z wydajności pracy. W USA remont domu trwał 5 dni a remont mojego mieszkania aż 25.

Drugi przykład. Przeprowadziłem rozmowę z ekipą malarską, która maluje biura, domy i mieszkania w Toronto. Otóż, mieszkanie 4 pokojowe musi być wymalowane w przeciągu jednego dnia, inaczej pracownicy nie zarobią na życie. Konkurencja jest tam wysoka i wymusza doskonałą organizację pracy. Wygląda to tak – sześć osób przychodzi rano, wszystkie meble składają na środek, trwa to pół godziny, po czym trzy osoby zostają, reszta wyjeżdża na drugą pracę. Przykrycie mebli i podłóg folią, odkręcenie wszystkich instalacji i oklejenie wszystkiego taśmą zajmuje godzinę. Następnie do końca dnia wszystko jest wymalowane. Przy czym wszystkie narzędzia i materiały są organizowane przez ekipę – nie angażuje się właściciela do wyjazdu po brakujące środki, co jest niemal standardem w Polsce. Za całą pracę ekipa bierze 1100 dolarów wraz z materiałami. Malarze są tak sprawni, że wystarczą trzy czy cztery pociągnięcia pędzlem i framuga drzwi jest pomalowana i to pomalowana dokładnie. Fuszerka nie wchodzi w rachubę. Pracują najlepszymi narzędziami, na najlepszych materiałach. Nie wychodzą na papierosa a lunch trwa najwyżej pół godziny.

W Polsce za podobną pracę ekipa musi wziąć kilka razy więcej, bowiem ta sama praca im zajmuje tydzień.

Godziny otwarcia

Kto był pierwszy, jajko czy kura? W przyrodzie to pytanie retoryczne. Natomiast w marketingu odpowiedzi są bardzo proste. Kto powinien się do kogo nagiąć, klient do sklepu czy sklep do klienta? Odpowiedź jest oczywista – sklep.

Nadal mamy w Polsce patologie, odziedziczone po chorym systemie pseudo-socjalistycznym. W którym cywilizowanym kraju sklepy zamykają się o godzinie 18:00 lub 19:00? W Ameryce standardem jest 21:00 bo większość ludzi pracujących może robić zakupy pomiędzy 18:00 a 21:00.

Jeżeli jakaś organizacja zrzeszająca polskich detalistów będzie trąbić, żeby popierać polskie i nie dopuszczać do rynku zagranicznych sieci to niestety nie wezmę ślepo ich strony z prozaicznego powodu, że polskie sklepy nie rozumieją podstawowych zasad handlu i marketingu. Nie będę popierał błędnego zarządzania.

Gdzie szukać oszczędności?

Rozszerzenie godzin pracy sklepu to posunięcie marketingowe. Obcinając koszty podczas kryzysu, nie obcinaj godzin pracy, bo to strzał we własną stopę. Poszukaj oszczędności gdzie indziej. Obcinanie godzin pracy jakiegokolwiek interesu w momencie, gdy maleją obroty, nie jest remedium na poprawę obrotów. Spowoduje to ich pomniejszenie, a przecież nie o to nam chodzi, tylko ich zwiększenie albo przynajmniej zatrzymanie na tym samym poziomie, przy obcięciu kosztów. Pierwszym kardynalnym błędem w sztuce będą obcięte godziny. Spotkałem kawiarnię Coffee Heaven, zamykającą się godzinę wcześniej (bez powiadomienia klientów!) bo nowy właściciel (spółka Whitbread z Brytanii, właściciel sieci Costa Cofee) kazał obcinać koszty. Po rozmowie z kierowniczką, okazało się, że to sam head office kazał jej obcinać godziny w ramach obcinania kosztów. Wobec takich decyzji cały dział marketingu powinien zostać zwolniony bo jest niepotrzebny, bo albo nie pamięta podstawowych zasad marketingu, albo zarząd się go nie słucha. Mam więc propozycję dla Costy, zwalniając cały dział marketingu, będzie miał duże obcięcie kosztów ;-)

Źle wydane reszty.

Spotkała mnie niedawno w cukierni Cieślikowski w Broniszach pod Warszawą niemiła sytuacja. Kasjerka, zamiast wydać mi 45 złotych wydała 25. Udowodniłem, że nie mam w portfelu tych dwudziestu złotych i musiała mi przyznać rację, że ich nie dostałem. Jednak patrzyła na mnie z jakimś zażenowaniem, ale równie dobrze mógł być to strach. Wydała mi 20 złotych bez słowa, rzucając papierek na ladę. Zapytałem czy myśli, że ją oszukałem. Odpowiedziała, że nie. Więc odpowiedziałem, że powinna mnie przeprosić. Rzuciła słowo „przepraszam”, ale wymuszonym tonem.

Błąd przy wydaniu reszty, szczególnie na niekorzyść klienta, budzi często kontrowersje. Klient, nie wie czy był to błąd czy zamierzone działanie a sprzedawca nie do końca jest pewien, czy klient mówi prawdę. Zwykle jest tak, że klient mówi prawdę i trzeba wyjść z takiego założenia.

Oddając klientowi niewydaną różnicę powinniśmy powiedzieć „przepraszam”. Po fakcie, nie jesteśmy już w stanie zrobić efektywnego dochodzenia, kto zawinił. Kasjer jest odpowiedzialny za skrupulatne i bez omyłkowe wydawanie reszty. Jeżeli klient nasz oszuka, miejmy nadzieję, że szef nie wyciągnie pochopnych wniosków za ewentualne manko w kasie. Gdyby takie manko się powtarzało za często, wtedy mógłby nabrać podejrzeń, że lubimy sobie „dorabiać” kieszonkowe i może nas zacząć podejrzewać. Sporadyczny przypadek sklep może wziąć na siebie albo zrzucić odpowiedzialność na kasjera – zależy od umowy i polityki sklepu.

Klient musi być przeproszony za pomyłkę i musimy mu to powiedzieć szczerze, nie z wyrzutem. Natomiast, gdy nam klient zwraca nadwyżkę, bo otrzymał za dużo reszty (co się często zdarza), musimy mu powiedzieć „dziękuję” z nieukrywaną wdzięcznością. Tak proste i wiele znaczące słowa „przepraszam” i „dziękuję” to czyste savoir vivre – grzeczność, której musimy się nauczyć jak aktorzy, jeżeli jej nie wynieśliśmy z domu.

Kto pierwszy wita?

Zadajmy sobie pytanie. Kto pierwszy mówi „dzień dobry”, czy wchodzący do sklepu czy sprzedawca? Z reguły, jeżeli wchodzimy do znajomych albo pierwsi spostrzegamy, mówimy pierwsi „dzień dobry”. W handlu jest tylko jedna i niezaprzeczalna zasada: chcąc zaakcentować, że klient jest u nas mile widziany, zawsze go witamy i staramy się to zrobić z radością i uśmiechem na twarzy. Jeżeli nawet nas klient nie widzi, witamy go głośno. Zapewne wiecie, jakie to sympatyczne i aż chce się robić zakupy w takim sklepie.

To samo dotyczy usług i biur. W Polsce jeszcze większość recepcji nie wita klienta, bo nie uczy się tych nawyków w szkołach, albo uczy się pobieżnie. Tylko niekiedy można spotkać zwrot, który daje nam do zrozumienia, że jesteśmy mile widzianym gościem – „Dzień dobry Panu, czym mogę służyć?”

Ceny psychologiczne

Nie wszyscy stosują tę technikę a ma ona kilka zalet, o których zaraz napiszę. Na wstępie krótki opis dla niewtajemniczonych. Cena psychologiczna to taka cena, która ma końcówkę 99, 95 lub 98. Czyli zbliża się do ceny zaokrąglonej, w tym wypadku 100, ale nią nigdy nie jest. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, chodzi o psychologię. Klient nie postrzega ceny, że coś kosztuje aż 100 złotych, jego podświadomość widzi cyfrę 9 czyli coś tańszego.

Zaletą takich cen jest zwiększona sprzedaż aż o 8%. Zostało to przetestowane w praktyce przez specjalistów od marketingu. Jeżeli chcesz, żeby Twoja sprzedaż wzrosła o 8% to zastosuj się do tej strategii cenowej. Jeżeli Twoja księgowa narzuca Ci jakąś marżę i ustaliła Twoje ceny na przykład: 8,36, 9,21, 11,54 z powodzeniem możesz wszystkie uśrednić i ustalić na poziomie 9,99. Taka cena ułatwia klientowi decyzję zakupu, ułatwia zarządzanie, upraszcza pracę personelu i co najważniejsze zwiększa sprzedaż. Same korzyści.

Pokaż im swoje ceny…

Czy wiesz, że testy wykazały, iż większość klientów, jeżeli widzi produkt bez ceny, wyobraża sobie cenę wyższą niż w rzeczywistości? Po prostu odejdzie z przekonaniem, że go nie stać

To rewelacyjne odkrycie dokonane dziesiątki lat temu przekonały detalistów do wystawiania cen publicznie, tam gdzie ich wcześniej nie było. Wystawianie ich przełożyło się bezpośrednio na zwiększoną sprzedaż. Od tego czasu zaczęła się rewolucja w publicznym eksponowaniu cen.

W Polsce wielu detalistów jeszcze wystawia produkty bez cen. Większość klientów nie pyta o ceny, choć chciałaby wiedzieć, ile kosztują. Klienci pytają jedynie o cenę produktu, którym są bardzo zainteresowani. Natomiast wielu z nich kupiłoby produkt, po dowiedzeniu się, że jest w akceptowalnej dla nich cenie.

Wniosek jest jeden niezaprzeczalny, dla 99,99% produktów, wystawianie cen zwiększa ich sprzedaż. Tylko produkty z najwyższej półki nie wymagają pokazywania cen, choć i tak ich sprzedawcy wystawiają je na widok publiczny. Bowiem, dla milionera kupującego kolię brylantową z diamentów, cena jest mniej ważna od prestiżu. Jeżeli więc chcesz zwiększyć sprzedaż, upewnij się, że wszystkie Twoje produkty na wystawach, półkach, w Internecie, w katalogach, mają wystawione widoczne ceny.

Price Point

Zapewne większość z Was zna pojęcie „price point”. Ci z Was, którzy uczyli się na studiach lub kursach marketingowym musieli poznać ten temat. Natomiast, nie wszyscy stosują tę sprawdzoną od lat technikę, która upraszcza prowadzenie sklepu czy usługi, jak również upraszcza życie klientowi.

Odwiedziłem wczoraj z dzieckiem w centrum Warszawy lunapark u zbiegu ulic Towarowej i Solidarności, typowy objazdowy park rozrywki dla dzieci z różnego typu karuzelami, samochodzikami, kolejkami, grami, itp. Jest ich tam w sumie około 25 i jest kasa, która sprzedaje żetony do każdej atrakcji. Co mnie zszokowało to cennik, który zawierał ceny od 3 do 10 złotych i różna cena na każdą atrakcję. Wykupiłem żeton do skakania po wielkim nadmuchanym zamku za 5 zł ale po minucie dziecko chciało zmienić na zjeżdżalnię obok i co się okazało, że trzeba wykupić lub zamienić żeton bo zjeżdżalnia już jest po 6 zł. Popędziłem więc do kasy, która była na drugim końcu parku. Potem chcieliśmy skorzystać z kolejki, która kosztowała 4 zł, a następnie karuzeli za 7 zł. Za każdym razem musiałem pędzić do kasy, która wydawała mi inny żeton o innym kolorze.

Po co te utrudnienia? Czy nie mogły być, na przykład dwie lub trzy ceny czyli dwa lub trzy żetony, a ideałem byłby jeden żeton na wszystko? Na przykład 5, 7 i 9 lub 5 i 10, a najlepiej 7 zł na wszystko.

Polityka „price points” (punktów cenowych) ułatwia pracę wszystkim: kasjerowi, który ma znacznie mniej do zapamiętania, kierownikowi, który ma mniej do programowania kasy, prawownikom. Jest to polityka od dawna stosowana, którą wprowadziły supermarkety, sprzedające odzież. Wszystkie ceny np. 34.50, 35.00, 36.50, 38.00, 39.00, 39.50, 42.00, oraz 44.00 można przecież uśrednić wybierając dla nich jedną cenę 39.00, lub 39.99 (cena psychologiczna kończąca się na cyfrach 9 lub 8 najlepiej zdają egzamin, ale to temat na osobny artykuł). Sklep zarobi tyle samo a nawet więcej, gdy się troszkę pomanipuluje cenami. Wszystkie ceny z zakresu od 35.00 do 44.90 uśredniamy na 39.99, wszystkie pomiędzy 45.00 a 54.99 uśredniamy na 49.99, itd., itp. Opracowując ceny należy oczywiście brać pod uwagę koszty zakupu towaru i ustalać ceny tak, żeby się to opłacało sklepowi.

Natomiast, takie uproszczenie zdecydowanie podnosi efektywność, zmniejsza koszty zarządzania, upraszcza księgowość, zwiększa przejrzystość cenową i zadowolenie klienta, co przekłada się na większą sprzedaż.

10 Punktów Marketingowego Sprawdzianu

Zdobywanie nowych klientów jest procesem budowania zaufanych związków z ludźmi, którzy potrzebują Twoich produktów lub usług, po to, żebyś mógł zbudować silną firmę. A żeby tego dokonać potrzebujesz:

  • Pokazać się ludziom, którzy Cię nie znają
  • Rozwijać wiarygodność u tych, którzy chcą się o Tobie więcej dowiedzieć
  • Zachęcać wszystkich, którzy są wokół Ciebie, żeby zostali Twoimi klientami

Jeśli nie pozyskujesz wystarczającą ilość klientów, Twój marketing nie wykonuje swojej pracy w spełnianiu jednym z trzech powyższych punktów. Sprawdzian Marketingowy pozwoli Ci się dowiedzieć, gdzie w procesie zdobywania klientów, Twój marketing potrzebuje pomocy. Po dowiedzeniu się gdzie tkwi problem, będziesz mógł zadziałać, żeby go naprawić.

Te 10 pytań są następujące:

1. Ilu obcych dowiaduje się o moim biznesie?

Jeśli masz stronę internetową, ilu nowych odwiedzających masz tygodniowo. Jeśli odwiedzasz imprezy okolicznościowe, ilu nowych ludzi poznajesz, żeby ich bliżej poznać?

2. Czy wystarczająca ilość ludzi dowiaduje się o tym, że Twój biznes się powiększa?

Na przykład, czy otrzymujesz coraz więcej zupełnie nowych odwiedzających Twoją stronę internetową?

3. Ilu obcych zostaje potencjalnymi klientami, o których wiesz?

Potencjalny klient może znać Ciebie, ale ważniejsze jest, że Ty wiesz, że oni Cię znają. Dlaczego? Ponieważ jest ciężko zamienić potencjalnego klienta w klienta jeśli nie masz mnóstwa dowodów, żeby zademonstrować Twoją wiarygodność.

4. Czy pytasz się potencjalnych klientów jak do Ciebie dotarli?

Pytaj ich i notuj, czy znaleźli Cię przez ogłoszenie w prasie, przez Internet. przez znajomych. Będziesz mógł się dowiedzieć, które formę ogłoszenia dalej rozwijać.

5. Odzywaj się do swoich klientów regularnie.

Dzwoń, wysyłaj newsletter, zapisz ich adres mailowy.

6. Czy dajesz bezpłatne, bez zobowiązań możliwości, które pozwolą Ci zademonstrować jak możesz pomóc klientom rozwiązać ich problemy?

7. Kiedy klient do Ciebie dzwoni i jest wyraźnie zainteresowany kupnem czegoś od Ciebie, czy zadajesz pytania, żeby więcej się dowiedzieć o nich?

Na przykład, czy pytasz o problem, który chcą rozwiązać dzięki Twojemu produktowi, rezultat który chcą osiągnąć, czy oczekiwania jakie mają wobec Twojego produktu.

8. Czy tłumaczysz formalnie w formie propozycji czy nieformalnie w rozmowie, co klient powinien zrobić, żeby osiągnąć rezultaty, których oczekują?

9. Czy posiadasz sposób jasnego zapytania o zakup?

Jeśli czujesz, że „tak, mogę polecić produkt, którego Pan/Pani szuka”, to powinieneś to powiedzieć oraz poinformować klienta jakie są następne kroki.

10. Czy masz sposób „dopięcia transakcji” i przekazania klientowi, jakie są następne kroki?

Dopięcie transakcji oznacza, że obie strony formalnie są świadome, że „tak, chcemy razem dokończyć transakcji” i że Twój klient wie, co potrzebuje, żeby tego dokonać. Najczęściej, następny krok to podpisanie umowy, wpłata zaliczki lub całość wpłaty, itd.

Jak wypadłeś w teście?

Rezultaty tego 10-cio punktowego testu uwidaczniają, gdzie są Twoje słabe strony i nad czym musisz popracować, aby dopiąć więcej transakcji.

Jeśli nie wiesz ilu nowych klientów dowiaduje się o Twojej działalności (pytania 1-3) to musisz znaleźć sposób, żeby sprawdzać ilu masz odwiedzających lub potencjalnych kupujących.

Jeśli otrzymujesz dużo odwiedzających (obcych i potencjalnych), którzy rezygnują, powinieneś zacząć stwarzać propozycje, co możesz zaoferować klientowi (pytania 4-7).

Na koniec, jeśli masz dużo klientów, subskrybentów, członków, komentujących, którzy jeszcze nie są Twoimi klientami, musisz im to jasno zakomunikować, oraz udostępnić i ułatwić im formy zakupu. (Pytania 8-10).

Bez względu na to, w którym jesteś miejscu wśród tych 10-ciu punktów, zawsze możesz podjąć działania, żeby osiągnąć sukces.

Czy Twój Plan Marketingowy Zda 10-cio Punktowy Test?

Wzorowy marketing, w jakiejkolwiek formie, zawsze spełnia pewne kryteria. To jest to, co go czyni wzorowym. Poniższe 10 punktów pomogą ci sprawdzić, czy twój marketing zda test. Rzucam wyzwanie sprawdzenia jednego z twoich ostatnich ogłoszeń, promocji lub innej marketingowej czynności, żeby zobaczyć jak wypadnie.

 

1. Czy jest ukierunkowane na rozwiązanie czy korzyść, którą dostarczasz?

Za często ogłoszenia po prostu jedynie wyszczególniają produkty lub usługi. Nie każ klientowi, żeby sam musiał wydedukować, jak twój produkt lub usługa może mu pomóc. Powiedz im to wprost.

2. Czy posiada jedną, jasną wiadomość?

Jaka jest ta JEDNA wiadomość, którą chcesz przekazać? Upewnij się, czy nie jest zakopana w natłoku wiadomości, bo może nie zostać wyłapana.

3. Czy jest ukierunkowana na jedną, ściśle określoną grupę docelową?

Czy wiesz, do kogo komunikujesz wiadomość? Upewnij się, że obrałeś jedną, ściśle określoną grupę docelową – to jest jedyny sposób, żeby dobrze zaadresować i trafić do potrzeb tej grupy.

4. Czy jest napisana językiem, który używają klienci?

Jeśli chcesz, żeby twoja wiadomość wywołała odpowiedni rezonans u twoich klientów, musisz się upewnić, że mówi językiem, którego zawartość i ton są takie same, jakiego używają klienci, do których jest adresowana.

5. Czy prezentuje twoją Unikatową Propozycję Sprzedaży?

To jest ta JEDYNA rzecz, która wyróżnia cię ze wszystkich innych produktów lub usług, które klienci mogliby kupić, żeby zadowolić swoją potrzebę. To jest to, co jest unikatowe, wyróżniające się i wartościowe w twoim produkcie lub usłudze. Najlepiej, jak będziesz to przekazywał w sposób jasny i dobitny we wszystkich swoich działaniach.

6. Czy posiada jeden najbardziej zauważalny punkt skupiający uwagę?

Czy widziałeś kiedyś reklamę zapakowaną taką ilością informacji, że nie wiesz gdzie masz skupić uwagę? Twoi klienci też nie będą wiedzieli, jeśli wtłoczysz za dużo w twoje materiały promocyjne.

7. Czy precyzyjnie komunikujesz twoją osobowość?

Zapewne, twoja działalność ma określoną, twoją własną osobowość, którą powinieneś odwzorowywać. Chcesz zapewne, żeby twoi klienci czuli, jakby cię znali. Jeśli będziesz zmieniać swoją osobowość co tydzień, nie przyjdą, żeby cię poznać i wzbudzić zaufania. Konsumenci kupują od tych, których znają i którym ufają.

8. Czy daje klientom więcej niż jeden powód do działania?

Nie każdy jest gotów kupić, wybierając pierwszy z brzegu powód do działania, gdy zobaczy twoje ogłoszenie. Upewnij się, że dajesz im dodatkowy powód, albo na zawsze ich stracisz.

9. Czy daje klientowi więcej niż jedną możliwość działania?

Udostępnij i ułatw klientom podejmowanie działania. Po co komu adres mailowy czy strona internetowa, jeżeli nie ma dostępu do komputera, bo jest daleko od biura, ale potrzebuje natychmiast więcej informacji. Stracisz klienta. Nie pozwól, by to się stało.

10. Czy posiadasz określony cel dla twojego marketingu?

Jeśli nie wiesz, co twoje działanie marketingowe ma osiągnąć, jak się dowiesz czy odniosło sukces? Zawsze miej plan i cel do wszystkiego, co robisz. W ten sposób możesz zaprojektować coś, co sprawdzisz czy jest skuteczne.