Wyliczenie strat z braku towaru

Co się dzieje, jak nie ma w sklepie produktu, który kupujemy regularnie? Jestem regularnym klientem w sklepiku, gdzie kupuję 1-2 razy w tygodniu wodę Primavera w 6-cio litrowym baniaku – zawsze kupuję 2 baniaki. Panie sklepikarki mnie znają i wiedzą, że wchodzę kupić wodę i przy okazji zawsze coś kupię dodatkowo, przynajmniej za 20 złotych. Baniak Primawery jest w tym sklepie drogi bo kosztuje równo 5 zł, w innych sklepach jest za połowę lub dwie trzecie tej ceny ale kupuję często tutaj bo mam blisko. Czasami się zdarza, że wody brakuje bo została wykupiona i przeważnie jak jej nie ma to dopiero pojawi się za 2-3 dni, czasami nazajutrz, jak dostawca przywiezie. Ja jadę kupić wodę gdzie indziej i zwykle jest tak, że jak jadę kupić tę samą wodę po 3 złote, to kupię ich 4 sztuki ze względu na oszczędność. I co wtedy się dzieje w moim sklepie, w którym zabrakło tej wody? Otóż, jak to często bywa zwykle sklepikarz sobie pomyśli – nie warto mi jechać po samą wodę do hurtowni bo jak nie sprzedam tych nawet 10 sztuk wody przez 2 dni to niewielka strata. Więc zastanówmy się, jakiego naprawdę rzędu jest ta strata. Zdaniem sklepikarza stracony zarobek to 10 baniaków po 3 złote zarobku (5 zł cena detaliczna – 2 zł cena zakupu w hurtowni) to jedyne 30 złotych straty. Natomiast prawdziwe wyliczenie jest zupełnie inne – ja w przybliżeniu powiem, że jego strata to około 300 złotych czyli dziesięć razy większa.

Oto moje wyliczenie miesięczne:
• 10 zł za dwa baniaki wody, których nie kupiłem z powodu ich braku
• 15 zł za inne produkty, bowiem ze zdenerwowania, że nie ma baniaków, po które przyszedłem, nie zakupię innych produktów tylko u konkurencji (jestem konsekwentny, może niektórzy przymkną oko i kupią)
• 25 zł za dwa dni, bowiem nie przyjadę do sklepu po dwie wody i inne produkty, bo prawdopodobieństwo, że już jest woda jest raczej niewielka
• 50 zł bowiem, pojechałem do supermaketu i zakupiłem 10 tych samych wód po 2,50 za sztukę i już nie kupię przez 2 tygodnie wody w sklepiku
• dalsze 100 zł strat przez następne 3 tygodnie, spowodowanych rzadszym przychodzeniem do sklepu, wiedząc że na 50% wody może nie być
• dodatkowa strata to fakt, że dowiedziałem się, że ten sam produkt jest o połowę tańszy w supermarkecie i teraz będę częściej robił tam zakupy z powodu oszczędności a do sklepiku tylko będę zaglądał na wypadek „pogotowia”.

Wniosek z tego, że absolutnie się sklepowi nie opłaca ryzykować braku towaru. Jest to wręcz być albo nie być w przypadku małych sklepów w dobie kryzysu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *